Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Zbrodnia i kara

„Zbrodnia i kara” - streszczenie

II

Katarzyna Iwanowna żałowała, że z dwudziestu rubli od Raskolniowa, aż dziesięć wydała na przygotowanie stypy. W biedzie była sama, zaś w chwilowym „bogactwie” o swej przyjaźni zapewniali sąsiedzi: pomagał „nieszczęsny Polaczyna”, a nawet Amalia Iwanowna. W efekcie stół był pięknie, suto nakryty i po pogrzebie znalazł wielu zgłodniałych i spragnionych amatorów.

Wdowa była zła, że w ostatniej drodze jej męża wzięli udział tylko biedni ludzie, niemający dla niej większego znaczenia. W jej idealnej wizji popogrzebowej imprezy zabrakło obecności chociażby takiego Łużyna, przez którego zaprosiła także Lebieziatnikowa. Musiała się nacieszyć byłym studentem Raskolnikowem. Posadziła go przy stole obok siebie tłumacząc, że nędzny przekrój gości jest winą organizatorki przyjęcia – Amalii. Dała upust swej goryczy. Rodion zmuszony był wysłuchiwać krytykowania i obgadywania obecnych. Sama Katarzyna uważała się za kogoś „lepszego”, kogoś godnego towarzystwa Łużyna.

Sonia przekazała jej przeprosiny od upragnionego, lecz nieobecnego gościa.

Powoli towarzystwo zaczynało popadać w pijacki nastrój, co nie przeszkadzało gospodyni. Zaczęła rozwodzić się nad możliwościami, jakie otwierała przed nią obiecana przez Łużyna emerytura (Sonia nie miała serca powiedzieć macosze, że w niedawnej rozmowie cofnął obietnicę pomocy w załatwieniu comiesięcznych pieniędzy). Katarzyna chciała otworzyć pensję dla dobrze urodzonych panien (sama wywodziła się z inteligenckiego domu z tradycjami).

Wyznanie to stało się pośrednim powodem kłótni między Amalią a wdową. Kobiety wykrzykiwały obelgi na temat swego pochodzenia. Ta pierwsza zaczęła nawet zbierać łyżki ze stołu i inne naczynia. W obronie macochy stanęła Sonia, na co gospodyni kamienicy wykrzyczała jej posiadanie żółtego biletu. Atmosfera była nieprzyjemna. W chwili, gdy Katarzyna rzuciła się z rękoma do Amalii, chcąc jej zerwać z głowy czepek, w drzwiach stanął Piotr Pietrowicz.


III

Katarzyna poprosiła, by stanął w jej obronie, ale on tylko spojrzał na wszystkich lekceważącym i poważnym wzrokiem. Za kolegą do pokoju wszedł Lebieziatnikow, przyprowadzony jako „świadek”. Łużyn głośno oskarżył Sonię, że po jej wyjściu z ich mieszkania, ze stołu zniknął sturublowy banknot. Zapowiedział jednocześnie, że jeżeli „to” się nie wyjaśni, to on podejmie „odpowiednie” kroki. Dziewczyna zrobiła się blada jak ściana.

Gdy Piotr Pietrowicz opowiadał, jaki przebieg miała wizyta Soni w ich mieszkaniu, za pasierbicą murem stanęła Katarzyna Iwanowna: „O łajdaki, łajdaki!”. Nie wierzyła w przypisywane jej złodziejstwo. Ludzie słuchali wszystkiego i komentowali, a biedna Sonia była zdruzgotana. Za namową macochy wyjęła z kieszeni pieniądze, które dostała od oskarżyciela.

Poddała się nawet zaproponowanej przez płaczącą wdowę rewizji. Po wywróceniu kieszeni na zewnątrz, z drugiej wyleciał zmięty banknot. Oczywiście zaskoczona Sonia nie umiała wyjaśnić, jak zaginiony pieniądz się tam znalazł. W prawdziwość jej słów nie zwątpiła macocha, która wzięła banknot i rzuciła Pietrowiczowi w twarz. Była wyczerpana, nerwowo zaczęła przytulać nierozumiejącą niczego pasierbicę, na którą nadal krzyczał „okradziony”.

Nagle głos zabrał dotychczas milczący i stojący w wejściu Lebiezatnikow: „Cóż za nikczemność (…) wyobraźcie sobie…on sam, sam, własnoręcznie wsunął ten sturublowy banknot Zofii Siemionownie, ja widziałem, mogę zaświadczyć, mogę przysiąc!”. Łużyn stał pobladły, ale upierał się, że tamten kłamie.

Lebiezatnikow nie rozumiał jednego: po co jego niedawny kolega uknuł tak podły plan? Odpowiedzi na to pytanie udzielił niezabierający głosu w kłótni Raskolnikow. Wyjawił wszystko na temat listu, który Łużyn napisał do Pulcherii i Duni, a w którym oskarżał byłego studenta prawa o to, że wyciąga od schorowanej i ubogiej matki pieniądze, by oddawać je prostytutce (Soni). Wyjaśnił wszem i wobec, że pieniądze dał macosze dziewczyny na pogrzeb. Powiedział, że Pietrowicz jest zły, gdyż jego plan skłócenia rodziny Raskolnikowa nie doszedł do skutku: „Poniósł porażkę”. Sonia, nie mogąc znieść napięcia, wybiegła na ulicę.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    20    21    22  


Szybki test:

Alona Iwanowna mieszkała na:
a) pierwszym pietrze
b) czwartym pietrze
c) trzecim piętrze
d) drugim pietrze
Rozwiązanie

Lizawieta Iwanowna była dla Alony Iwanownej:
a) starszą rodzoną siostrą
b) starszą przyrodnią siostrą
c) młodszą przyrodnią siostrą
d) młodszą rodzoną siostrą
Rozwiązanie

Andrzej Siemianowicz Lebieziatnikow- znajomy Swidrygajłowa, który popierał komunę, propagandę i śluby cywilne był:
a) urzędnikiem
b) sędzią śledczym
c) rewolucjonistą
d) biedakiem
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
„Zbrodnia i kara” - streszczenie
Fiodor Dostojewski - biografia
Czas i miejsce akcji, narracja „Zbrodni i kary”
Ideowa koncepcja „Zbrodni i kary”
Konstrukcja czasoprzestrzenna „Zbrodni i kary”
Filozofia w „Zbrodni i karze”
Struktura i kompozycja „Zbrodni i kary”
Polifoniczność „Zbrodni i kary”
Psychologizm w „Zbrodni i karze”
Realizm w „Zbrodni i karze”
Petersburg w „Zbrodni i karze”
Sny w „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego
Religia w „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego
Ponadczasowość „Zbrodni i kary” Fiodora Dostojewskiego i wpływ na kulturę
Cytaty z Dostojewskiego
O Dostojewskim powiedzieli...
Najważniejsze cytaty - „Zbrodnia i kara”
Bibliografia




Bohaterowie
Rodion Romanowicz Raskolnikow - charakterystyka
Zofia Siemionowna Marmieładowa (Sonia) - charakterystyka
Dunia (Awdotia Romanowna) - charakterystyka
Dymitr Prokoficz Razumichin - charakterystyka
Pozostali bohaterowie „Zbrodni i kary”



Partner serwisu:

kontakt | polityka cookies