Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Oświecenie

Żona modna - interpretacja i analiza

Autor: Karolina Marlga

„Aż się wezdrgnął Franciszek, skoro to wyrzekła,
A klucznica natychmiast ze strachu uciekła”.

Gdy przyszło do omawiania kwestii sypialni, młoda żona stanowczo zaprezentowała swój pogląd na dzielenie jej z mężem:
„Spali? Proszę, mospanie, do swoich pokojów.
Ja muszę mieć osobne od spania, od strojów,
Od książek, od muzyki, od zabaw prywatnych,
Dla panien pokojowych, dla służebnic płatnych”.

Przysłuchując się niewyobrażalnym zachciankom żony, Piotrowi nie pozostało nic innego, jak tylko…uciec:
„Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać,
Już też więcej nie mogłem tych bajek wytrzymać,
Uciekłem”.

Wycofanie się Piotra do swoich wyimaginowanych obowiązków umożliwiło kobiecie wprowadzanie swoich porządków. W domu nastała „wrzawa”, sprzęty były sprowadzane z Warszawy kilka razy dziennie. Dwa tygodnie później wiejski dom pana Piotra nie przypominał już w niczym tego z kawalerskich lat:
„Jejmość w planty obfita, a w dziełach przemożna,
Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare,
Dała sufit, a na nim Wenery ofiarę.
Już alkowa złocona w sypialnym pokoju,
Gipsem wymarmurzony gabinet od stroju.
Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,
A nowym dziełem kunsztu i architektury
Z półek szafy mahoni, w nich książek bez liku,
A wszystko po francusku; globus na stoliku,
Buduar szklni się złotem, pełno porcelany,
Stoliki marmurowe, zwierściadlane ściany”.

Wiejski domek Piotra zamienił się w warszawski pałac. Niestety, jego właściciel nie przypominał dumnego i władczego arystokraty, lecz przestraszoną mysz. Schował się w najdalszej części budynku, pokazując tylko wtedy, gdy trzeba było uregulować kolejną należność.
Pewnego dnia do młodej pary zjechali się goście:
„Wykwintne kawalery i modne imoście,
Bal, maszki, trąby, kotły, gromadna muzyka,
Pan szambelan za zdrowie jejmości wykrzyka,
Pan adiutant wypija moje stare wino,
A jejmość w kącie szepcząc z panią starościną”.
Zabawa trwała w najlepsze, ale nie dla gospodarza. On musiał pomagać służbie w obsługiwaniu kapryśnych gości, a w końcu pomagać w…gaszeniu pożaru stodoły, która zajęła się od nieumiejętnie rozpalanych fajerwerków:
„Ja wybiegam, ja gaszę, ratuję i płaczę,
A tu brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze”.

Wróciwszy na salę z pogorzeliska, zmęczony i brudny Piotr obserwował w milczeniu zachowanie zebranych, którzy nic sobie nie zrobili z dotykającej go właśnie finansowej katastrofy. Zabawa trwała w najlepsze:
„Nowe żarty, przymówki, nowe pośmiewiska.
Siedzą goście, a coraz więcej ich przybywa”.

Gdy bohater ośmielił się zwrócić uwagę rozrzutnej żonie, ta dumnie wypomniała mu wniesione w posagu cztery wsie. Wymiana zdań przerodziła się w kłótnię:
„Przekładam zbytni ekspens, jejmość zapalczywa
Z swoimi czterma wsiami odzywa się dwornie.
„I osiem nie wystarczy” - przekładam pokornie.
„To się wróćmy do miasta”.

Powrót do miasta okazał się być jeszcze bardziej kosztownym ruchem. Podsumowanie kilku tygodni luksusu i przepychu kończy rozmowę smutnego nowożeńca:
„Już tu od kilku niedziel zbytkujem i siedziem.
Już... ale dobrze mi tak, choć frasunek bodzie,
Cóż mam czynić? Próżny żal, jak mówią, po szkodzie”.

Ignacy Krasicki w swojej gorzkiej satyrze „Żona modna” przyjrzał się typowemu oświeceniowemu małżeństwu, na które z powodów czysto praktycznych zdecydowali się zamożny wiejski szlachcic i dama wychowana w mieście. Poeta poddał krytyce dwie kwestie: małżeństwo dla zysku oraz tzw. modne życie. Pierwszy wątek został potraktowany z pewną dozą współczucia ze strony autora, ujawniającego się w kończącej utwór cynicznej uwadze bohatera, który w końcu przyznał, iż „Próżny żal, jak mówią, po szkodzie”. Zaślepiony wizją połączenia ziemi z przylegającymi do niej wioskami, przystał na ślub „z rozsądku” z zupełnie nieznaną kobietą. Kilka tygodni wspólnego życia dało mu bolesną nauczkę, wyciągnięte z nich wnioski stanowią przestrogę dla wszystkich, którzy decyzję o małżeństwie podejmują ze względów czysto finansowych. Choć zawsze przy podejmowaniu poważnych decyzji należy kierować się po trosze rozumem, zdaniem Krasickiego trzeba także brać pod uwagę zgodność charakterów czy podobieństwo zainteresowań.

strona:    1    2    3    4    5  

Zobacz inne artykuły:

Karpiński Franciszek
Laura i Filon - interpretacja i analiza
Do Justyny. Tęskność na wiosnę - interpretacja i analiza
Pieśń o Narodzeniu Pańskim

Krasicki Ignacy
Problematyka bajek Krasickiego
Kompozycja i styl bajek Krasickiego
Geneza bajek Krasickiego
Bajka – cechy gatunkowe
Do króla - interpretacja i analiza
Żona modna - interpretacja i analiza
Pijaństwo - interpretacja i analiza
Tematyka bajek Krasickiego
Ignacy Krasicki (1735-1801) - biogram
Hymn do miłości Ojczyzny - interpretacja i analiza
Wstęp do bajek - interpretacja i analiza
Alegoria - definicja
Morał - definicja
Ptaszki w klatce - interpretacja i analiza
Dewotka - interpretacja i analiza
Malarze - interpretacja i analiza
Filozof - interpretacja i analiza
Szczur i kot - interpretacja i analiza
Jagnię i wilcy - interpretacja i analiza
Kruk i lis - interpretacja i analiza

Inne
Motywy w bajkach Krasickiego
Satyry Krasickiego




Partner serwisu:

kontakt | polityka cookies