Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Król Edyp
Przerażony poznaniem prawdy o zabójcy Lajosa, zapytaÅ‚ jeszcze o wyglÄ…d pierwszego męża Jokasty. Dowiedziawszy siÄ™, iż: „SmagÅ‚y byÅ‚, wÅ‚osów bielaÅ‚a już weÅ‚na, / Od twej postawy niewiele siÄ™ różniÅ‚”, wyszeptaÅ‚ z trwogÄ…: „Biada mi, strasznÄ… rzuciÅ‚em ja klÄ…twÄ™, / Jak siÄ™ wydaje, nieÅ›wiadom na siebie”. ZupeÅ‚nÄ… pewność zyskaÅ‚, dowiadujÄ…c siÄ™, że tamtego feralnego dnia monarcha jechaÅ‚ jedynie w towarzystwie piÄ™ciu czÅ‚onków drużyny, czyli nie przypominaÅ‚ króla, a jedyny czÅ‚owiek, któremu udaÅ‚o siÄ™ ujść z życiem, ze strachem opuÅ›ciÅ‚ miasto:
„kiedy wróciwszy zobaczyÅ‚,
e ty u steru, że Lajos zabity,
Zwrócił się do mnie z pokornym błaganiem,
Bym go posłała na wieś między trzody,
Tak iżby najmniej oglądał to miasto.
Ja go puściłam, bo chociaż niewolnik,
Tej lub wiÄ™kszej byÅ‚ godzien nagrody” .
Edyp zrozumiaÅ‚ straszliwÄ… prawdÄ™ o swym pochodzeniu i przeszÅ‚oÅ›ci, swe tragiczne poÅ‚ożenie. ZażądaÅ‚ sprowadzenia owego sÅ‚ugi, który byÅ‚ Å›wiadkiem zabójstwa Lajosa. Przedtem jednak wyznaÅ‚ swej żonie tajemnicÄ™ swego pochodzenia. DorastaÅ‚ jako syn Polybosa z Koryntu i Merope z Dorydy, w szczęściu i radoÅ›ci, aż do chwili, gdy w czasie jednej z biesiad dowiedziaÅ‚ siÄ™ od jakiegoÅ› męża, iż jest podrzutkiem. Nazajutrz zaczÄ…Å‚ przepytywać swych rodziców, którzy nie wyjawili mu prawdy. Choć nie dowiedziaÅ‚ siÄ™ niczego, „sÅ‚owa te jednak / CiÄ…gle mnie truÅ‚y i snuÅ‚y siÄ™ w myÅ›li” . UdaÅ‚ siÄ™ wiÄ™c bez wiedzy rodziców do wyroczni delfickiej:
„a tu mi Apollo
Tego, com badał, nie odkrył; lecz straszne
Za to mi inne wypowiedział wróżby,
Że matkę w łożu ja skalam, że spłodzę
Ród, który ludzi obmierznie wzrokowi,
I że wÅ‚asnego rodzica zabijÄ™” .
Poznawszy taką straszną przepowiednię, wyjechał natychmiast z Koryntu:
„BÅ‚Ä…dziÅ‚em, kroki gwiazdami kierujÄ…c,
Aby przenigdy nie zaznać nieszczęścia,
HaÅ„by, która by speÅ‚niÅ‚a tÄ™ wróżbÄ™” .
IdÄ…c bez celu, zawÄ™drowaÅ‚ w miejsce, w którym jak mówiÅ‚a Jokasta, zginÄ…Å‚ król. Prawda byÅ‚a jednak jeszcze gorsza. Edyp postanowiÅ‚ wyznać wszystko żonie: „Król Edyp” – streszczenie szczegółowe
Autor: Karolina MarlêgaPrzerażony poznaniem prawdy o zabójcy Lajosa, zapytaÅ‚ jeszcze o wyglÄ…d pierwszego męża Jokasty. Dowiedziawszy siÄ™, iż: „SmagÅ‚y byÅ‚, wÅ‚osów bielaÅ‚a już weÅ‚na, / Od twej postawy niewiele siÄ™ różniÅ‚”, wyszeptaÅ‚ z trwogÄ…: „Biada mi, strasznÄ… rzuciÅ‚em ja klÄ…twÄ™, / Jak siÄ™ wydaje, nieÅ›wiadom na siebie”. ZupeÅ‚nÄ… pewność zyskaÅ‚, dowiadujÄ…c siÄ™, że tamtego feralnego dnia monarcha jechaÅ‚ jedynie w towarzystwie piÄ™ciu czÅ‚onków drużyny, czyli nie przypominaÅ‚ króla, a jedyny czÅ‚owiek, któremu udaÅ‚o siÄ™ ujść z życiem, ze strachem opuÅ›ciÅ‚ miasto:
„kiedy wróciwszy zobaczyÅ‚,
e ty u steru, że Lajos zabity,
Zwrócił się do mnie z pokornym błaganiem,
Bym go posłała na wieś między trzody,
Tak iżby najmniej oglądał to miasto.
Ja go puściłam, bo chociaż niewolnik,
Tej lub wiÄ™kszej byÅ‚ godzien nagrody” .
Edyp zrozumiaÅ‚ straszliwÄ… prawdÄ™ o swym pochodzeniu i przeszÅ‚oÅ›ci, swe tragiczne poÅ‚ożenie. ZażądaÅ‚ sprowadzenia owego sÅ‚ugi, który byÅ‚ Å›wiadkiem zabójstwa Lajosa. Przedtem jednak wyznaÅ‚ swej żonie tajemnicÄ™ swego pochodzenia. DorastaÅ‚ jako syn Polybosa z Koryntu i Merope z Dorydy, w szczęściu i radoÅ›ci, aż do chwili, gdy w czasie jednej z biesiad dowiedziaÅ‚ siÄ™ od jakiegoÅ› męża, iż jest podrzutkiem. Nazajutrz zaczÄ…Å‚ przepytywać swych rodziców, którzy nie wyjawili mu prawdy. Choć nie dowiedziaÅ‚ siÄ™ niczego, „sÅ‚owa te jednak / CiÄ…gle mnie truÅ‚y i snuÅ‚y siÄ™ w myÅ›li” . UdaÅ‚ siÄ™ wiÄ™c bez wiedzy rodziców do wyroczni delfickiej:
„a tu mi Apollo
Tego, com badał, nie odkrył; lecz straszne
Za to mi inne wypowiedział wróżby,
Że matkę w łożu ja skalam, że spłodzę
Ród, który ludzi obmierznie wzrokowi,
I że wÅ‚asnego rodzica zabijÄ™” .
Poznawszy taką straszną przepowiednię, wyjechał natychmiast z Koryntu:
„BÅ‚Ä…dziÅ‚em, kroki gwiazdami kierujÄ…c,
Aby przenigdy nie zaznać nieszczęścia,
HaÅ„by, która by speÅ‚niÅ‚a tÄ™ wróżbÄ™” .
„gdym idÄ…c
Do troistego zbliżył się rozdroża,
Wtedy obwiestnik i mąż jakiś wozem
W konie sprzężonym jadący, jak rzekłaś,
Mnie najechali i z drogi mnie gwałtem
Woźnica spędził wraz z owym staruchą.
Ja więc wzburzony uderzam woźnicę,
Co mnie potrącił; a gdy to zobaczył
Starzec, upatrzył, gdym podle był wozu,
I w gÅ‚owÄ™ oÅ›cieÅ„ mi wraża kolczasty; –
Oddałem z lichwą; ugodzony kosturem
RunÄ…Å‚ on na wznak ze Å›rodka siedzenia. –
TnÄ™ potem drugich”.
Edyp miaÅ‚ pewność, że zabiÅ‚ wówczas Lajosa, swego ojca: „ja tÄ™ klÄ…twÄ™ sam na siÄ™ rzuciÅ‚em. / A rÄ™kÄ… kalam ofiary dziÅ› Å‚oże, / Co w krwi broczyÅ‚a”. PrzeklinaÅ‚ dzieÅ„ swych narodziÅ‚:
„Niechbym nie zajrzaÅ‚, o boże wy mocy,
Tego ja słońca i zginął bez wieści
Spośród śmiertelnych, nim takie nieszczęście
Ostrzem by w mojÄ… ugodziÅ‚o gÅ‚owÄ™” .
Wyznaniu przysÅ‚uchiwaÅ‚ siÄ™ Chór, starajÄ…cy siÄ™ podtrzymać wÅ‚adcÄ™ na duchu i nadziei: „Strasznym to, panie, lecz póki ów Å›wiadek / Prawdy nie wyzna, trwaj jeszcze w nadziei”. Edyp pokÅ‚adaÅ‚ ufność jeszcze w pierwotnej wersji Å›wiadka napaÅ›ci, który zeznawaÅ‚, że zbójców byÅ‚o kilku:
„jeÅ›liby tÄ™ liczbÄ™
Znowu potwierdził, to nie ja zabójcą.
Jeden i wielu, to przecież nie równym”.
ZaznaczyÅ‚ przy tym, że jeÅ›li okaże siÄ™ być mordercÄ… swego ojca, to zbrodnia ta go „przywali”.
Jokasta staraÅ‚a siÄ™ pocieszać męża. ByÅ‚a pewna, że Edyp nie może być jej synem, ponieważ tamto niemowlÄ™ z pewnoÅ›ciÄ… umarÅ‚o w górach: „syn nieszczÄ™sny nie zabiÅ‚ go wszakże, / Lecz sam dokonaÅ‚ już przedtem żywota”. Ponownie zbluźniÅ‚a przeciw sÅ‚owom wróżbiarzy mówiÄ…c, że ma je za zwykÅ‚e paplanie: „Ja wiÄ™c na sÅ‚owa wróżbiarzy ni tyle / SiÄ™ nie oglÄ…dam, a tyle je ważę...”.
strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Szybki test:
Sługa niegdyś pracował u Lajosa jako:a) pastuch
b) błazen
c) koniuszy
d) kowal
RozwiÄ…zanie
Edyp był biologicznym synem:
a) Posłańca
b) Lajosa
c) Polybosa
d) pasterza
RozwiÄ…zanie
Edyp wyłupił sobie oczy:
a) złotymi sprzączkami
b) sztyletem z diamentem
c) srebrnymi szpilkami
d) brÄ…zowym szpikulcem
RozwiÄ…zanie
Więcej pytań
Zobacz inne artykuły:
kontakt | polityka cookies