Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Opowiadania Borowskiego

Dzień na Harmenzach - streszczenie

Narrator poszedł na pole do grupy Iwana. Zastał go w towarzystwie pewnego „starego, zaufanego Greka”, chowającego do torby ukradzioną gęś (prawdopodobnie z gospodarstwa). Udając, że nic nie widział, oddał mu słoninę od pani Haneczki i przekazał podziękowania za mydło, na co Iwan się obruszył i tłumaczył, że mydło kupił od Żyda. Narrator oddalił się, grożąc: „Więcej ci się należy. Zwłaszcza ode mnie. Postaram ci się oddać”.

Rozdział IV

Dnem rowu biegła mętna woda, nad którym rósł tatarak, a dalej krzaki z malinami. Bohater stał tam i badał dno łopatą, próbując nie zamoczyć butów. Przyglądał się temu wszystkiemu post (wartownik esesman), który chciał kupić od niego buty. Bardzo mu się podobały, ponieważ miały podwójną podeszwę i były ręcznie szyte (przyniósł mu je przyjaciel z Kanady).

Choć post w zamian za obuwie chciał dać chleb dla Greków, transakcja nie dobiegła końca. W końcu zaczął namawiać Tadka na przekroczenie rowu, co groziło śmiercią (post mógł strzelić za podjętą próbę ucieczki - za zabicie uciekiniera dostałby trzy dni urlopu i pięć marek). Nie udało mu się jednak również i to. Był bardzo wściekły.

Obok bohatera pracował układający szlam Janek z Warszawy, nierozumiejący zbyt dobrze zasad obozowego życia. W pewnym momencie nadszedł dowódca warty i uderzył go w twarz tak mocno, iż ten wpadł do dołu. Esesman powiedział, że gdy Janek z nim rozmawia, ma zdjąć czapkę z głowy i stać na baczność. Gdy odszedł, narrator pomógł chłopakowi wyjść z rowu.

Pipel (chłopiec do posług blokowego lub kapa), który miał około szesnastu lat, przyszedł do Tadka z jedzeniem od kapa. Usłyszał od bohatera, że nie chce jeść samej zupy, podczas gdy „niektórzy” kradną gęsi i wieczorem smażą je w obozie. Wtedy chłopiec poszedł z donosem do kapa na obozowych złodziei drobiu.

Rozdział V

Była pora obiadowa, w trakcie której Pipel nakrywał dla kapa do stołu. Był tam również pisarz komanda, będący greckim lingwistą. Więźniowie siedzieli na ziemi, a nieopodal nich rozsiedli się esesmani. Do jednego z nich podszedł Żyd Rubin z Kanady i coś mu szeptał. Kapo nalewał zupę z kotła, większą porcją nagradzając według niego silniejszych, zdrowszych i lepiej pracujących. Słabsi nie mieli szansy na dolewkę cieczy z pokrzywy.


Bohater pełnił funkcję Vorarbeitera, czyli pomocnika kapo, więc należały mu się dwie pełne miski zupy z kartoflami i mięsem. Tego dnia oddał jedną porcję Bekerowi, a drugą Andrzejowi (pracował w sadzie i obiecał przynieść mu jabłek). Wszyscy siedzieli w cieniu, mając przed sobą, także odpoczywające, kobiece komando (oddział roboczy). Jedna z dziewcząt, za karę, że złapano ją w polu kukurydzy z Petrem (zdążył uciec), klęczała z rękami wyprostowanymi nad głową, trzymając w nich ciężką belkę. Esesman co chwilę szczuł ją psem, który wyrywał się do jej twarzy. W końcu nie wytrzymała i upadła na ziemię z płaczem.

Pipel powiedział narratorowi, że wzywa go bardzo rozzłoszczony kapo. Gdy Tadek poszedł do dowódcy, dowiedział się, iż za oddanie swego obiadu innym – jutro nie otrzyma zupy. Kapo przypomniał mu również o zrobieniu czterech noszy.

Rozdział VI
W pracy pomagał narratorowi Janek. W tym czasie Iwan bił i kopał Bekera (który zjadł, prócz obiadu, pozostawioną narratorowi przez Haneczkę kaszę). Gdy skończył sadystyczne przejawy swej złości - odszedł, mówiąc bohaterowi, by sam dokończył tę sprawę. Bohater, choć bardzo nienawidził Żyda, kazał mu jedynie umyć miskę, po czym go zostawił. Na drodze Andrzej, z polecenia kapo, uczył maszerować dwóch greckich Żydów, bitych przez kapo kijem. Bohater ominął ten widok i poszedł dalej. W drodze spotykał więźniów, pytających go: „Tadek, co słychać?”, na co odpowiadał, że „(…) Kijów zajęli”. Usłyszał to post (wartownik esesmana, ten sam od zamiany zegarka), po czym podbiegł do niego krzycząc, że rozsiewa polityczne plotki. Choć narrator tłumaczył, że miał na myśli kije, które Andrzej przywiązał do nóg Żydów, gdy uczył ich maszerować, post nie uwierzył. Chciał spisać jego numer obozowy, by zrobić meldunek. W końcu bohaterowi udało się odejść, lecz po chwili dogonił go Rubin z ostrzeżeniem. Mówił, że Tadka czekają kłopoty. Wyłudził od niego zegarek, obiecując załagodzenie sprawy z postem.

strona:    1    2    3  


Szybki test:

Kanada to:
a) komando pracujące przy transportach przychodzących do obozu
b) obozowy szpital
c) komando pracujące w krematorium
d) miejsce w obozie gdzie można było nielegalnie zdobyć jedzenie
Rozwiązanie

Harmenzy to:
a) zakład przemysłowy
b) zakład budowlany
c) gospodarstwo rolne
d) fabryka
Rozwiązanie

Członkowie Kanady dzięki swej pracy zdobywali:
a) nowe ubrania
b) jedzenie
c) pieniądze
d) kosztowności
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
Pożegnanie z Marią - streszczenie
Matura na Targowej - streszczenie
Chłopiec z Biblią - streszczenie
U nas, w Auschwitzu… - streszczenie
Ludzie, którzy szli - streszczenie
Dzień na Harmenzach - streszczenie
Proszę państwa do gazu - streszczenie
Śmierć powstańca - streszczenie
Bitwa pod Grunwaldem - streszczenie
„Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka” - człowiek zlagrowany
Biografia Tadeusza Borowskiego
Historia w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego
Postawy ludzi wobec nowej rzeczywistości – odwrócony dekalog
Narracja opowiadań Borowskiego
Wątki autobiograficzne w opowiadaniach Borowskiego
„Bo żywi zawsze mają rację przeciw umarłym”, czyli rola opowiadań Borowskiego w powojennym świecie
Cechy opowiadań Borowskiego
Główne motywy w opowiadaniach Borowskiego
Ważne cytaty z opowiadań Borowskiego
Słownictwo obozowe w opowiadaniach Borowskiego
Opowiadania Borowskiego na wielkim ekranie
Bibliografia




Bohaterowie



Partner serwisu:

kontakt | polityka cookies