Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Ludzie bezdomni

„Ludzie bezdomni” - streszczenie szczegółowe

W pierwszej części pisał o stanie współczesnej higieny, dezynfekcji stosowanej w szpitalach – wtedy lekarze słuchali z zaciekawieniem. Gdy w drugiej zadał pytanie o stan higieny z „życiu motłochu”, nie otrzymując odpowiedzi, opowiedział o noclegowej sytuacji w Paryżu, o instytucji hotelu Chateau-Rouge, w którym spędził jedną noc, obserwując życie tamtejszych biedaków. Płacili za nocleg sześć centymów, które w dzień musieli zarobić pracując jako pomocnicy tragarza lub zbierając niedopałki papierosów, z których wybierali resztki tytoniu, by je później sprzedawać w torebkach spieszącym do fabryk robotnikom. Nocleg trwał tylko do pierwszej w nocy. Potem, bez względu na pogodę byli wyrzucani na dwór. Jedni szli spać pod most, drudzy w zakamarki biednych ulic, na ziemi, gdzie popadło.
W tym budynku, który niegdyś był hotelem, spało w sali około pięciuset osób. Pierwszą izbę zajmowały kobiety z dziećmi, ze względu na obecność w niej pieca, drugą mężczyźni, a trzecią wszyscy, bez względu na płeć (spano w niej na podłodze i stołach). Tomasz opowiadał o dzielnicy nędzy i biedy Cite Jeanie d’Arc, gdzie jedno nędzne mieszkanie przypominające chlew, w którym trzyma się ziemniaki, kapustę, a nawet prosiaki, zajmują dwie rodziny z dziećmi. Potomstwo bawiło się w rynsztokach, a kobiety oddawały się prostytucji. Chałupy te stały wśród otwartych śmietników, pełnych szerzących się chorób i zarazków. Ludzie nie mieli pojęcia o higienie.

Potem zaczął mówić o Warszawie, jej ubogich dzielnicach usytuowanych za murem powązkowskim, zwanych placem Parysowskim. Żydzi mający tam warsztaty i sklepiki, spali, żyli i pracowali w tych właśnie miejscach, sprzedając swe towary – w takich warunkach rodziły się i wychowywały ich dzieci. Wszyscy tłoczyli się w niewyobrażalnym brudzie. Na wsiach było tak samo. Ludzie jedli mięso jedynie dwa razy do roku z okazji świąt. Szerzyły się zarazki i choroby zakaźne.

Gdy Judym w pewnym momencie stwierdził, ze lekarze potrafili jedynie tępić bakterie u bogaczy, a nie widzieli braku higieny biedoty (mówił w formie „my”), zabrał głos doktor Kalecki. Wygłosił opinię, że cele miłosierdzia w Paryżu pochłaniają dziesięć milionów franków rocznie, po czym przypomniał, że w Warszawie powstawały wystawy higieniczne, przytułki noclegowe czy kąpiele dla bezdomnych: „Kolega prelegent ubolewał tutaj nad dolą parobków, żydostwa itd. W istocie rzecz się ma i tu, i tam nieświetnie, ale z naciskiem to muszę sformułować, choćby się kolega Judym miał na mnie gniewać, że to nie są rzeczy lekarza (…)Mamy przed oczyma wzrost ducha miłosierdzia, ofiarności, istnego zapału klas wyższych do spieszenia z pomocą tam, ku tej nizinie, którą dr Judym z taką swadą maluje. Ileż to ofiar spłynęło do sakwy jałmużniczej w ciągu tego roku, ile łez otartych zostało bez żadnego frazesu, w sekrecie nawet przed obrońcami "ludu"”.


Następnie odezwał się doktor Płowicz, zapewniając, że lekarze nie trzymają w ręku władzy, jak myślał Judym, na co ten odparł, że lekarze w Warszawie są „sługą w społeczeństwie jedynie bogatych”. Zaproponował zebranym, by wydali uchwałę nakazującą walkę z biedą. Już miał rozpocząć trzecią część odczytu, ale nie zdążył…

Rozgorzała wówczas ostra dyskusja. Judym stracił pewność siebie i nie uzyskał aprobaty dla swych planów. Nie został poparty przez choćby jedną osobę.

Goście zaczęli przechodzić do sali jadalnej, do której Tomasza zaprosił Czernisz. Kolacja skończyła się bardzo późno, a Judym został na niej zignorowany: „Nikt nań uwagi nie zwracał, więc mógł w przerwach między pytaniami gospodyni ćwiczyć do woli swój esprit d'escalier. Kiedy niekiedy tylko zatrzymywało się na nim w przelocie czyjeś spojrzenie i wówczas widział w nim drwinę, której bezlitosne oblicze zakryte było kapturem towarzyskiej przyzwoitości”. Rozgoryczony, postanowił wtedy wrócić do domu.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    20    21    22  


Szybki test:

Węglichowski za pieniądze z komornego płacił za wyształcenie:
a) doktora
b) szwaczki
c) ogrodnika
d) kucharza
Rozwiązanie

Przyczyną febry w Cisach były:
a) zarazki przyniesione przez włóczęgę
b) śmieci wyrzucane z uzdrowiska
c) zanieczyszczone sadzawki
d) ulewne deszcze
Rozwiązanie

Doktor Węglichowski zajmował wraz z małżonką willę należącą do:
a) Tomasza Judyma
b) pani Niewadzkiej
c) M. Lesa
d) Krzywosąda Chobrzańskiego
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
„Ludzie bezdomni” - streszczenie szczegółowe
„Ludzie bezdomni” - streszczenie w pigułce
Geneza „Ludzi bezdomnych”
Obraz społeczeństwa polskiego w „Ludziach bezdomnych”
Czas i miejsce akcji „Ludzi bezdomnych”
Interpretacja tytułowej bezdomności w „Ludziach bezdomnych”
Symbolizm w „Ludziach bezdomnych”
Plan wydarzeń „Ludzi bezdomnych”
Etos chrześcijański, czyli motywy religijne w „Ludziach bezdomnych”
Cechy powieści modernistycznej na podstawie „Ludzi bezdomnych”
Biografia Stefana Żeromskiego
Filozofia w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego
Historia miłości Tomasza i Joasi
Kalendarium twórczości Żeromskiego
Naturalizm w „Ludziach bezdomnych”
Impresjonizm w „Ludziach bezdomnych”
Polityka w „Ludziach bezdomnych”
Najważniejsze cytaty z „Ludzi bezdomnych”
Bibliografia




Bohaterowie
Tomasz Judym – charakterystyka szczegółowa
Charakterystyka pozostałych bohaterów „Ludzi bezdomnych”
Joanna Podborska - charakterystyka szczegółowa
„Rozdarta sosna” - subiektywna ocena wyboru Judyma



Partner serwisu:

kontakt | polityka cookies