Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Proces

„Proces” - streszczenie szczegółowe

Nagle w bramie sąsiedniej kamienicy pojawił się mężczyzna z rudą brodą i zmieszany, cofnął się pod ścianę. Józefa K. rozgniewało to i ze złością rzucił, aby towarzysze nie patrzyli w tamtą stronę. W tej samej chwili podjechało auto i wszyscy ruszyli do pracy. Dopiero wtedy K. przypomniał sobie, że nie zauważył wyjścia nadzorcy i strażników. Postanowił od tej pory dokładniej wszystko obserwować, odwrócił się w nadziei, że dostrzeże strażników, a po chwili rozsiadł się wygodnie, stwierdzając, że jego towarzysze są najwyraźniej znużeni i nie starają się dodać mu otuchy.

Tej wiosny K. spędzał wieczory na przechadzkach, na które szedł po pracy sam lub z innymi urzędnikami, a później wstępował do piwiarni, gdzie siadał przy stole razem ze starszymi panami i zostawał tam do jedenastej. Czasami dyrektor banku, który cenił K. jako zdolnego pracownika i człowieka godnego zaufania, zapraszał go na przejażdżkę samochodem lub na kolację do swojej willi. Raz w tygodniu Józef odwiedzał dziewczynę, Elzę, która pracowała nocami jako kelnerka w winiarni, a w dzień przyjmowała wizyty, leżąc w łóżku.

Tego dnia, który minął aresztowanemu szybko na wytężonej pracy i przyjmowaniu serdecznych życzeń urodzinowych, K. postanowił natychmiast po pracy wrócić do domu. W czasie przerw rozmyślał o porannych wydarzeniach, które zburzyły porządek w mieszkaniu pani Grunach, czując, że właśnie jego obecność jest konieczna do przywrócenia wcześniejszego ładu. Miał nadzieję, że kiedy ów porządek zostanie przywrócony, zniknie ślad po niespodziewanych zdarzeniach. Trzej urzędnicy zajęli się swoimi obowiązkami, a K. nie zauważył, by w jakikolwiek sposób się zmienili. W ciągu dnia wzywał ich do siebie, obserwował i odprawiał, całkowicie uspokojony ich zachowaniem.

Około wpół do dziesiątej wrócił do domu. W bramie kamienicy, w której mieszkał, zastał wyrostka, palącego fajkę. K. natychmiast zapytał, kim jest. Chłopak odparł, że jest synem stróża, co nieco uspokoiło aresztowanego. Zanim wszedł na schody, rozejrzał się wokół, a następnie udał się do pani Grubach, która siedziała przy stole i robiła na drutach pończochę. Przeprosił ją za tak późną wizytę, a gospodyni była niezwykle uprzejma, zapewniając, że K. jest jej najlepszym i najsympatyczniejszym lokatorem i w każdej chwili może do niej przyjść.


Mężczyzna rozejrzał się po pokoju, stwierdzając, że wszystko wróciło do dawnego porządku, a naczynia od śniadania były wyniesione. Usiedli razem przy stole, a K. zapytał, czy przysporzył kobiecie dodatkowej pracy porannymi zajściami. Pani Grubach ze spokojem odparła, że to wszystko nie sprawiło jej żadnego kłopotu i wróciła do swojego zajęcia. Józef K. obserwował ją w milczeniu, upewniając się, że kobieta zachowuje się tak, jakby nie chciała z nim o tym wszystkim rozmawiać, lecz czuł, że musi właśnie z nią o tym mówić. Zapewnił ją, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy. Gospodyni odparła, że nie powinien się tym przejmować i wyznała mu, że podsłuchiwała pod drzwiami, a strażnicy powiedzieli jej kilka rzeczy. Podejrzewała, że K. został aresztowany za coś „uczonego”.

Mężczyzna przyznał jej rację, dodając, że uważa, iż został aresztowany za nic. Gdyby rano wstał i nie zważając na nic, udał się na śniadanie do kuchni oraz postępował rozważnie, to nic by się nie stało, a całe zajście zostałoby stłumione w zarodku. Nie był jednak przygotowany na to wszystko i został napadnięty znienacka. Miał nadzieję, że wszystko już się skończyło i chciał usłyszeć opinię pani Grubach, którą uważał za rozumną. Cieszył się, że oboje są podobnego zdania i poprosił, aby dozorczyni podała mu rękę.

Obserwował ją badawczo, zastanawiając się, czy zachowa się tak, jak naczelnik. Kobieta była wyraźnie zmiesza
na, nie rozumiejąc tego, co powiedział jej lokator. Wreszcie powiedziała coś, o czym nie chciała wspominać, prosząc, aby K. nie brał sobie wszystkiego do serca. Zapomniała podać mu ręki i mężczyzna poczuł się znużony, dostrzegając, iż wszelkie zapewnienia gospodyni okazały się zupełnie bezwartościowe. Zapytał, czy panna Brstner jest w domu.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    20    21    22    23    24    25    26    27    28    29    30    31    32    33    34    35    36    37    38    39    40    41    42  


Szybki test:

Pierwsze przesłuchanie odbyło się w:
a) niedzielę
b) poniedziałek
c) piątek
d) sobotę
Rozwiązanie

Sala sądowa mieściła się przy ulicy:
a) Praskiej
b) Stefańskiej
c) Juliusza
d) Szewskiej
Rozwiązanie

Siepacz bił strażników:
a) pejczem
b) rózgą
c) pasem
d) batem
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
„Proces” - streszczenie szczegółowe
Streszczenie „Procesu” w pigułce
Geneza „Procesu” Kafki
Franz Kafka – biografia
Czas i miejsce akcji „Procesu”
Problematyka „Procesu” Kafki
„Proces” jako powieść o idealnym aparacie władzy
Labirynt Kafki - kreacja przestrzeni w „Procesie”
Wyjaśnienie tytułu utworu
Główny wątek „Procesu” Kafki
Uniwersalizm powieści Franza Kafki
Józef K. – tragizm postaci
Interpretacje „Procesu”
„Proces” jako powieść absurdu
W poszukiwaniu winy Józefa K. – problem winy niezawinionej
Motywy literackie w „Procesie”
Artyzm „Procesu” Franza Kafki
Józef K. - everyman
„Proces” – kompozycja, narracja i styl powieści
Plan wydarzeń „Procesu”
„Proces” – ekranizacje, sztuki teatralne, nawiązania w literaturze i sztuce
Franz Kafka – kalendarium życia i twórczości
Bibliografia




Bohaterowie
Charakterystyka Józefa K.
Pozostali bohaterowie „Procesu”



Partner serwisu:

kontakt | polityka cookies