aa
aaaJesteś w: Ostatni dzwonek -> Opowiadania Żeromskiego
Dominik Cedzyna jest zdeklasowanym i zubożałym szlachcicem, który w wyniku reformy uwłaszczeniowej i nadejścia ery kapitalizmu, nie potrafił odnaleźć się w nowych realiach. Na swojej drodze spotkał Teodora Bijakowskiego – przedstawiciela nowej rzeczywistości. Inżynier zatrudnił u siebie cały czas starannie ubranego i elegancko wyglądającego staruszka. Powierzał bohaterowi coraz odpowiedzialniejsze zadania, przez co były szlachcic mógł przyczynić się do budowania „nowego świata”.
Dominik wraz z majątkiem i pozycją społeczną nie stracił dumy i przekonania o wyższości swego pochodzenia. Zwracając uwagę na nienaganne maniery, zachowywał się spokojnie i wyniośle w chwilach, gdy był obiektem szyderczych słów inżyniera. Cedzyna myślał wówczas: „Ja i tak pan, a tyś i tak cham!...”.
Z rozrzewnieniem wspominał dawne czasy, gdy: „jeździł czwórką wałachów i wspaniałymi saniami, z furmanem w złotawej liberii, otulał się (…) kiereją srogimi niedźwiedziami podbitą”, nie potrafiąc się odnaleźć w nowych realiach ekonomicznych.
Żył między jawą a snem, marząc nieustannie o powrocie na wieś, w środowisko i otoczenie, które pamiętał i kochał. Właśnie to powoduje, że bohater ten, dotąd dumny i wyniosły, zaczął względem Bijakowskiego zachowywać się posłusznie i „niemiłosiernie pilnie” (miał nadzieję, że ten uczyni go rządcą na odkupionym od Polichnowicza dworze).
Stawiając na pierwszym miejscu ziemię (nie licząc miłości do syna), miał nadzieję, że Piotr w końcu zacznie podzielać jego zdanie na temat idealnego życia na wsi. Stary szlachcic twierdził: „Dziedzictwo dopiero jest znamieniem człowieczeństwa; przez nie, razem z owocami pracy, pozostawia ojciec synowi owoc swych wrażeń, pojęć, rozwagi, odkryć i domysłów, słowem wszystkiego, co mógł nabyć długoletnim doświadczeniem”.
Jeżeli chodzi o cechy charakteru, które najbardziej cenił, zaliczały się do nich między innymi: honor, duma, poczucie godności i wierności ideałom. Mimo niegodziwych uczynków, których się dopuścił, z podziwem mówił o sobie: „Co z tego (…) ze nauczyłem się zginać kark i pracować jak ostatni z moich niegdyś parobków? Co z tego, ze zdławiwszy w sobie obrzydzenie, wsiadłem na karuzelę pojęć nowoczesnych? Nie przestałem być sobą i nie zostałem mieszczuchem”.
Partner serwisu: 
kontakt | polityka cookies
Dominik Cedzyna jako przykład losów zrujnowanej szlachty w końcu XIX wieku w Królestwie Polskim
Dominik Cedzyna jest zdeklasowanym i zubożałym szlachcicem, który w wyniku reformy uwłaszczeniowej i nadejścia ery kapitalizmu, nie potrafił odnaleźć się w nowych realiach. Na swojej drodze spotkał Teodora Bijakowskiego – przedstawiciela nowej rzeczywistości. Inżynier zatrudnił u siebie cały czas starannie ubranego i elegancko wyglądającego staruszka. Powierzał bohaterowi coraz odpowiedzialniejsze zadania, przez co były szlachcic mógł przyczynić się do budowania „nowego świata”.
Dominik wraz z majątkiem i pozycją społeczną nie stracił dumy i przekonania o wyższości swego pochodzenia. Zwracając uwagę na nienaganne maniery, zachowywał się spokojnie i wyniośle w chwilach, gdy był obiektem szyderczych słów inżyniera. Cedzyna myślał wówczas: „Ja i tak pan, a tyś i tak cham!...”.
Z rozrzewnieniem wspominał dawne czasy, gdy: „jeździł czwórką wałachów i wspaniałymi saniami, z furmanem w złotawej liberii, otulał się (…) kiereją srogimi niedźwiedziami podbitą”, nie potrafiąc się odnaleźć w nowych realiach ekonomicznych.
Żył między jawą a snem, marząc nieustannie o powrocie na wieś, w środowisko i otoczenie, które pamiętał i kochał. Właśnie to powoduje, że bohater ten, dotąd dumny i wyniosły, zaczął względem Bijakowskiego zachowywać się posłusznie i „niemiłosiernie pilnie” (miał nadzieję, że ten uczyni go rządcą na odkupionym od Polichnowicza dworze).
Stawiając na pierwszym miejscu ziemię (nie licząc miłości do syna), miał nadzieję, że Piotr w końcu zacznie podzielać jego zdanie na temat idealnego życia na wsi. Stary szlachcic twierdził: „Dziedzictwo dopiero jest znamieniem człowieczeństwa; przez nie, razem z owocami pracy, pozostawia ojciec synowi owoc swych wrażeń, pojęć, rozwagi, odkryć i domysłów, słowem wszystkiego, co mógł nabyć długoletnim doświadczeniem”.
Jeżeli chodzi o cechy charakteru, które najbardziej cenił, zaliczały się do nich między innymi: honor, duma, poczucie godności i wierności ideałom. Mimo niegodziwych uczynków, których się dopuścił, z podziwem mówił o sobie: „Co z tego (…) ze nauczyłem się zginać kark i pracować jak ostatni z moich niegdyś parobków? Co z tego, ze zdławiwszy w sobie obrzydzenie, wsiadłem na karuzelę pojęć nowoczesnych? Nie przestałem być sobą i nie zostałem mieszczuchem”.
Zobacz inne artykuły:
kontakt | polityka cookies
