Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Ferdydurke
Powieść Ferdydurke jest specyficznym, nowatorskim przykładem ujęcia szerokiej problematyki. Odnajdziemy w niej elementy psychologii, filozofii i socjologii. Jest doskonałą wykładnią mentalności człowieka, który przez całe życie jest uwikłany w schematyczne zachowania, gesty, pozy. Mówi to, czego oczekują od niego inni (tworzący społeczeństwo). Dopasowuje język do aktualnych relacji międzyludzkich.
Formy osaczają jednostkę, kradną jej prawdziwe przekonania czy zachowania. Powodują, że przestaje być szczera, prawdziwa i naturalna. Forma zabiera człowiekowi jego indywidualne cechy i wolność wyboru. Nie odbiera mu świadomości, że jest jej niewolnikiem, służy konwencjom, układom. Ferdydurke to krytyka formy, która fałszuje ludzką naturę, zabija w człowieku autentyczność, naturalność, szczerość.
Narrator powieści zdaje sobie sprawę ze swego uwikłania w ową sieć wpływów. Wymusza ona konieczne w danej sytuacji reakcje. Wypowiada wojnę formie, którą toczy w trzech bitwach. Pierwsza to zapoznanie się ze schematyczną dydaktyką szkoły, z jej infantylizmem, ortodoksją, a wręcz zidioceniem staroświeckich belfrów. Drugie starcie to rozrachunek z teoretycznie wyzwoloną obyczajowo i seksualnie mieszczańską rodziną. Trzecie stanowi konfrontację z konserwatyzmem ziemiańskim.
W wyniku tych walk z formą Józio kompromituje jej różne odmiany, ujawniając ich dziwaczność. Symbolizują to słowa: „pupa”, „łydka”, „gęba”. Bohater obnaża prawdę o nich w groteskowych scenach, zakończonych „kupą”. "Kupa" oznacza „kłębowisko”, wielką bijatykę. Forma pęka, jednak jest na tyle potężna (oby nie rzec - wszechpotężna), że nie można jej zniszczyć. Nie można też przed nią uciec: „nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę” – konkluduje autor.
Choć człowiek z całych sił pragnie się uwolnić, osiągnąć niezależność, to jednak nie może. Walka z formą jest z góry skazana na niepowodzenie. Jarzębski twierdzi, że: „(…) człowiek, chcąc nie chcąc, grzęźnie wciąż w gotowych językach i konwenansach, które nie tylko mu świat objaśniają, ale i jemu samemu wyznaczają w nim gotową rolę do odegrania. I jak – próbując się z tego więzienia form wyzwolić – nieustannie popada w nowe uzależnienie, bo przecież bez formy w ogóle żyć nie może. Odbywa się to na wielu różnych poziomach: od poziomu zwyczajnych gestów do poziomu refleksji filozoficznej nad światem”.
Gombrowicz również był podobnego zdania. Uważał, że człowiek pod maską, formą nie ma twarzy. Twierdził: „(…) można tylko żądać, aby uprzytomnił sobie swoją sztuczność i ja wyznał”. Zwycięstwo nad formą jest niemożliwe. Jedyne, co możemy uczynić, to przyznać się, że nigdy nie będziemy „prawdziwi” i naturalni. Gombrowiczowska walka z formą, czyli obnażenie prawdy o człowieku
Autor: Karolina MarlgaPowieść Ferdydurke jest specyficznym, nowatorskim przykładem ujęcia szerokiej problematyki. Odnajdziemy w niej elementy psychologii, filozofii i socjologii. Jest doskonałą wykładnią mentalności człowieka, który przez całe życie jest uwikłany w schematyczne zachowania, gesty, pozy. Mówi to, czego oczekują od niego inni (tworzący społeczeństwo). Dopasowuje język do aktualnych relacji międzyludzkich.
Formy osaczają jednostkę, kradną jej prawdziwe przekonania czy zachowania. Powodują, że przestaje być szczera, prawdziwa i naturalna. Forma zabiera człowiekowi jego indywidualne cechy i wolność wyboru. Nie odbiera mu świadomości, że jest jej niewolnikiem, służy konwencjom, układom. Ferdydurke to krytyka formy, która fałszuje ludzką naturę, zabija w człowieku autentyczność, naturalność, szczerość.
Narrator powieści zdaje sobie sprawę ze swego uwikłania w ową sieć wpływów. Wymusza ona konieczne w danej sytuacji reakcje. Wypowiada wojnę formie, którą toczy w trzech bitwach. Pierwsza to zapoznanie się ze schematyczną dydaktyką szkoły, z jej infantylizmem, ortodoksją, a wręcz zidioceniem staroświeckich belfrów. Drugie starcie to rozrachunek z teoretycznie wyzwoloną obyczajowo i seksualnie mieszczańską rodziną. Trzecie stanowi konfrontację z konserwatyzmem ziemiańskim.
W wyniku tych walk z formą Józio kompromituje jej różne odmiany, ujawniając ich dziwaczność. Symbolizują to słowa: „pupa”, „łydka”, „gęba”. Bohater obnaża prawdę o nich w groteskowych scenach, zakończonych „kupą”. "Kupa" oznacza „kłębowisko”, wielką bijatykę. Forma pęka, jednak jest na tyle potężna (oby nie rzec - wszechpotężna), że nie można jej zniszczyć. Nie można też przed nią uciec: „nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę” – konkluduje autor.
Choć człowiek z całych sił pragnie się uwolnić, osiągnąć niezależność, to jednak nie może. Walka z formą jest z góry skazana na niepowodzenie. Jarzębski twierdzi, że: „(…) człowiek, chcąc nie chcąc, grzęźnie wciąż w gotowych językach i konwenansach, które nie tylko mu świat objaśniają, ale i jemu samemu wyznaczają w nim gotową rolę do odegrania. I jak – próbując się z tego więzienia form wyzwolić – nieustannie popada w nowe uzależnienie, bo przecież bez formy w ogóle żyć nie może. Odbywa się to na wielu różnych poziomach: od poziomu zwyczajnych gestów do poziomu refleksji filozoficznej nad światem”.
Próby buntu, nie dość, że skończą się klęską, to jeszcze zabierają nam siły na codzienne zakładanie i noszenie masek. Tezę tę potwierdza sam autor Ferdydurke: „Nie mogę być sobą, a jednak chcę być sobą i muszę być sobą – oto antynomia, z tych nie dających się uładzić… i nie oczekujcie ode mnie lekarstw na nieuleczalne choroby. >>Ferdydurke<< stwierdza jedynie to wewnętrzne rozdarcie człowieka – nic więcej”.
Zobacz inne artykuły:

kontakt | polityka cookies