aa
aaaJesteś w: Ostatni dzwonek -> Romantyzm
Następna strofa odsłania kolejną gorzką prawdę: nawet jeśli walka zakończy się zwycięstwem, nic nie będzie w stanie cofnąć śmierci „syna”, nic nie ukoi rozpaczy adresatki słów podmiotu:
„Bo choć w pokoju zakwitnie świat cały,
Choć się sprzymierzą rządy, ludy, zdania,
Syn twój wyzwany do boju bez chwały
I do męczeństwa... bez zmartwychpowstania”.
Cytowany fragment uwypukla ważny problem: „odmienność” losu Polaków w stosunku do innych narodów.
„W tych słowach została zapisana smutna przyszłość – poświęcający swoje życie w obronie ojczyzny nie może oczekiwać pochwały nagrody, odznaczeń. Powinien przyjąć postawę męczennika gotowego na śmierć w obronie swoich ideałów. Męczeństwo w ścisłym znaczeniu tego słowa to poświęcenie życia w obronie wiary. Skojarzenie cierpiącej matki z Matką Bolesną i postawy syna z ofiarą męczennika potwierdza nierozerwalność treści patriotycznych z wiarą, z walką w imię Boga. Zaskakująco brzmią ostatnie słowa tej strofy – bez zmartwychpowstania. Odebranie jedynej nadziei stawia syna i matkę wobec konieczności dokonania dramatycznego wyboru. Decyzja jest w zasadzie przesądzona – być może jej natchnieniem były owe narodowe dumy śpiewane przez starca, może wyniesione z rodzinnego domu wychowanie do narodowej służby” (D. Polańczyk, dz. cyt.).
Po modlitwie do Matki Boskiej z prośbą o ratunek dla dziecka, tytułowej bohaterce w walce o uchronienie syna przed śmiercią nie pozostaje zbyt dużo opcji. W następnych linijkach liryku Mickiewicz tworzy pełen symboli i tajemniczości obraz „syna” dzielącego łoże z „jadowitym gadem” w „jaskini samotnej”, do której to właśnie matka powinna go odesłać. Obraz jest stworzony za pomocą słów oddających zło, niebezpieczeństwo, brzydotę:
„Każże mu wcześnie w jaskinią samotną
Iść na dumanie... zalegać rohoże,
Oddychać parą zgniłą i wilgotną
I z jadowitym gadem dzielić łoże.
Tam się nauczy pod ziemię kryć z gniewem
I być jak otchłań w myśli niedościgły;
Mową truć z cicha, jak zgniłym wyziewem,
Postać mieć skromną jako wąż wystygły”.
Los jaskiniowego samotnika jest taki sam, jak los żołnierza – taka jest wymowa zacytowanego fragmentu. To właśnie na taką przyszłość swoje dziecko powinna przygotowywać matka. Jej rolą jest kształtowanie hartu ducha syna, czasami nawet kosztem przyjemności. Do matki Polki - interpretacja i analiza
Następna strofa odsłania kolejną gorzką prawdę: nawet jeśli walka zakończy się zwycięstwem, nic nie będzie w stanie cofnąć śmierci „syna”, nic nie ukoi rozpaczy adresatki słów podmiotu:
„Bo choć w pokoju zakwitnie świat cały,
Choć się sprzymierzą rządy, ludy, zdania,
Syn twój wyzwany do boju bez chwały
I do męczeństwa... bez zmartwychpowstania”.
Cytowany fragment uwypukla ważny problem: „odmienność” losu Polaków w stosunku do innych narodów.
„W tych słowach została zapisana smutna przyszłość – poświęcający swoje życie w obronie ojczyzny nie może oczekiwać pochwały nagrody, odznaczeń. Powinien przyjąć postawę męczennika gotowego na śmierć w obronie swoich ideałów. Męczeństwo w ścisłym znaczeniu tego słowa to poświęcenie życia w obronie wiary. Skojarzenie cierpiącej matki z Matką Bolesną i postawy syna z ofiarą męczennika potwierdza nierozerwalność treści patriotycznych z wiarą, z walką w imię Boga. Zaskakująco brzmią ostatnie słowa tej strofy – bez zmartwychpowstania. Odebranie jedynej nadziei stawia syna i matkę wobec konieczności dokonania dramatycznego wyboru. Decyzja jest w zasadzie przesądzona – być może jej natchnieniem były owe narodowe dumy śpiewane przez starca, może wyniesione z rodzinnego domu wychowanie do narodowej służby” (D. Polańczyk, dz. cyt.).
Po modlitwie do Matki Boskiej z prośbą o ratunek dla dziecka, tytułowej bohaterce w walce o uchronienie syna przed śmiercią nie pozostaje zbyt dużo opcji. W następnych linijkach liryku Mickiewicz tworzy pełen symboli i tajemniczości obraz „syna” dzielącego łoże z „jadowitym gadem” w „jaskini samotnej”, do której to właśnie matka powinna go odesłać. Obraz jest stworzony za pomocą słów oddających zło, niebezpieczeństwo, brzydotę:
„Każże mu wcześnie w jaskinią samotną
Iść na dumanie... zalegać rohoże,
Oddychać parą zgniłą i wilgotną
I z jadowitym gadem dzielić łoże.
Tam się nauczy pod ziemię kryć z gniewem
I być jak otchłań w myśli niedościgły;
Mową truć z cicha, jak zgniłym wyziewem,
Postać mieć skromną jako wąż wystygły”.
Po przywołaniu postaci Matki Boskiej romantyczny wieszcz odwołuje się jeszcze do jej syna, wprowadzając przy tym znak krzyża – uniwersalny symbol zbawienia, a tu: przyszła zabawka „syna”:
„Nasz Odkupiciel, dzieckiem w Nazarecie,
Piastował krzyżyk, na którym świat zbawił.
O Matko Polko! ja bym twoje dziecię
Przyszłymi jego zabawkami bawił”.
Aby zwiększyć i tak minimalne szanse na zachowania życia w walce, „matka Polka” powinna od najmłodszych lat przygotowywać dziecko do czekających je niebezpieczeństw. Nie chodzi tu o karmienie go opowieściami o męstwie, odwadze czy honorze jego przodków, lecz o trening fizyczny, mrożący opisem surowych szczegółów. Poeta przedstawia cały program wychowania spiskowca, który będzie musiał przywyknąć do więziennych lochów, samotności, myśli o śmierci i świadomości, że jego inicjatywa i tak jest z góry skazana na niepowodzenie:
„Wcześnie mu ręce okręcaj łańcuchem,
Do taczkowego każ zaprzęgać woza,
By przed katowskim nie zbladnął obuchem
Ani się spłonił na widok powroza”.
Rolą „matki Polki” jest zatem przygotowanie „syna” nie do walki, lecz na śmierć:
„Syn twój wyzwany do boju bez chwały
Do męczeństwa… bez zmartwychpowstania”.
Jego los podzieli każdy mężczyzna zamierzający wziąć udział w walce – niestety nie będzie on przypominał tego z opowieści o „dawnych rycerzach” czy „nowych żołnierzach”: „syn nie może oczekiwać chwały i uznania, wręcz przeciwnie – będzie bohaterem anonimowym, jednym z tych, których śmierć opłakuje krótko jedynie matka” (D. Polańczyk, dz. cyt.).
strona: 1 2 3 4 5
Zobacz inne artykuły:
kontakt | polityka cookies
