aa
aaaJesteś w: Ostatni dzwonek -> Romantyzm
Kolejna linijka - „nie docieczony wątek”, odnosi się do zaobserwowanych podczas wizyty zmian, jakie zaszły w fizjonomii muzyka. Norwid zdawał sobie sprawę, że oto jest świadkiem zakończenia nie tylko życia Chopina, lecz również pewnego etapu w historii światowej muzyki oraz historii polskiego narodu. Podkreśliwszy tragizm istnienia, Norwid stara się uzmysłowić czytelnikowi, że śmierć jest nieuchronna, nie zna granic, nic nie jest dla niej „święte”. Podczas wizyty u Chopina zdał sobie sprawę, że zabiera ona przedwcześnie nie tylko jego przyjaciela, lecz także jednego z najwybitniejszych artystów ludzkości.
„Nie docieczony wątek” może odnosić się także do tajemnicy istnienia, do niemożności zdefiniowania jego celu. Szczególnie dobrze widać to na przypadku żywot genialnego muzyka. Jego skomplikowany los, pełen sekretów i sprzeczności nie wpisywał się w przewidywalny schemat życia wielu mu współczesnych ludzi.
Kolejne linijki odnoszą się do lat życia Chopina, które były:
„-- Pełne, jak Mit,
Blade, jak świt...”.
Fragment ten można definiować także jako chęć upamiętnienia przez autora wspólnie spędzonych z kompozytorem chwil. Szanse obcowania z geniuszem były dla Norwida „pełne, jak Mit”, czyli bogate w treść, niezwykle cenne, obfitowały w niezliczone szanse.
Porównanie ich z „Mitem” stanowi dowód na mitologizację Chopina, który w chwili śmierci był znany na całym świecie.
Z drugiej strony chwile spędzone z wirtuozem stanowiły dla utożsamianego z autorem dzieła podmiotu momenty „blade, jak świt”. Sformułowanie to można odczytywać jako świadectwo potęgi i geniuszu artysty, która w całej swej krasie objawi się dopiero przyszłym pokoleniom.
Z tego powodu linia życia Chopina „nie starga się” nigdy, twórczość nie pozwoli potomnym zatrzeć obecności kompozytora w skomplikowanych kartach historii:
„-- Gdy życia koniec szepce do początku:
Nie stargam Cię ja -- nie! -- Ja, u-wydatnię!...”.
Spuścizna Chopina zapewni mu nieśmiertelność, uwydatni się, zapisze na zawsze w historii sztuki.
Dwie kolejne części wiersza przynoszą informacje na temat wyglądu umierającego muzyka. W konfrontacji ze śmiertelna chorobą, Chopin z góry był skazany na przegraną, co można było obserwować w jego fizjonomii. Dłonie kompozytora były tak białe, że prawie nie odróżniały się od wyprodukowanych w dwóch kontrastujących kolorach klawiszy fortepianu. Opis wyglądu Chopina został zredukowany przez autora właśnie do tego jednego, ale jakże pełnego wymowy szczegółu:Fortepian Szopena - interpretacja
Kolejna linijka - „nie docieczony wątek”, odnosi się do zaobserwowanych podczas wizyty zmian, jakie zaszły w fizjonomii muzyka. Norwid zdawał sobie sprawę, że oto jest świadkiem zakończenia nie tylko życia Chopina, lecz również pewnego etapu w historii światowej muzyki oraz historii polskiego narodu. Podkreśliwszy tragizm istnienia, Norwid stara się uzmysłowić czytelnikowi, że śmierć jest nieuchronna, nie zna granic, nic nie jest dla niej „święte”. Podczas wizyty u Chopina zdał sobie sprawę, że zabiera ona przedwcześnie nie tylko jego przyjaciela, lecz także jednego z najwybitniejszych artystów ludzkości.
„Nie docieczony wątek” może odnosić się także do tajemnicy istnienia, do niemożności zdefiniowania jego celu. Szczególnie dobrze widać to na przypadku żywot genialnego muzyka. Jego skomplikowany los, pełen sekretów i sprzeczności nie wpisywał się w przewidywalny schemat życia wielu mu współczesnych ludzi.
Kolejne linijki odnoszą się do lat życia Chopina, które były:
„-- Pełne, jak Mit,
Blade, jak świt...”.
Fragment ten można definiować także jako chęć upamiętnienia przez autora wspólnie spędzonych z kompozytorem chwil. Szanse obcowania z geniuszem były dla Norwida „pełne, jak Mit”, czyli bogate w treść, niezwykle cenne, obfitowały w niezliczone szanse.
Porównanie ich z „Mitem” stanowi dowód na mitologizację Chopina, który w chwili śmierci był znany na całym świecie.
Z drugiej strony chwile spędzone z wirtuozem stanowiły dla utożsamianego z autorem dzieła podmiotu momenty „blade, jak świt”. Sformułowanie to można odczytywać jako świadectwo potęgi i geniuszu artysty, która w całej swej krasie objawi się dopiero przyszłym pokoleniom.
Z tego powodu linia życia Chopina „nie starga się” nigdy, twórczość nie pozwoli potomnym zatrzeć obecności kompozytora w skomplikowanych kartach historii:
„-- Gdy życia koniec szepce do początku:
Nie stargam Cię ja -- nie! -- Ja, u-wydatnię!...”.
Spuścizna Chopina zapewni mu nieśmiertelność, uwydatni się, zapisze na zawsze w historii sztuki.
„Którego ręka... dla swojej białości
Alabastrowej -- i wzięcia -- i szyku --
I chwiejnych dotknięć jak strusiowe pióro --
Mięszała mi się w oczach z klawiaturą
Z słoniowej kości...
I byłeś jako owa postać, którą
Z marmurów łona,
Niźli je kuto,
Odejma dłuto”.
Zacytowany fragment opisuje sposób, w jaki pełna „szyku” ręka Chopina obcowała z klawiaturą instrumentu. Wydajająca się prozaiczną, właściwa dla kompozytora czynność wygrywania na fortepianie swoich dzieł , oczami Norwida tworzy poetycki zapis współistnienia dłoni muzycznego geniusza z mechanicznymi elementami instrumentu.
Poeta podkreśla sprawność dłoni cierpiącego na nieuleczalną chorobę człowieka w wygrywaniu akordów, zgrabność, a także niezwykłą delikatność (kruchy biały alabaster) i subtelność jej dotyku, przypominającego muśnięcie strusiego pióra.
Szerzej o ostatniej wizycie u umierającego Chopina Norwid napisał w swoim innym dziele, „Czarne kwiaty”: „On, w cieniu głębokiego łóżka z firankami na oknie zaciągniętymi, na poduszkach oparty i okręconym szalem, piękny był bardzo, tak jak zawsze, w najpowszechniejszego życia poruszeniach mając coś skończonego, coś monumentalnego zarysowanego. Coś, co albo arystokracja ateńska za religię sobie uważać mogła była w najpiękniejszej epoce cywilizacji greckiej”.
strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Zobacz inne artykuły:
kontakt | polityka cookies
